od_nowa

Tomasz Długosz

Aleksandra Podlejska: W jaki sposób jesteś związany z osiedlem Plac Grunwaldzki?

Tomasz Długosz: Mieszkałem na Placu Grunwaldzkim przez dziewiętnaście lat. To właśnie tam się wychowałem.

Co zadecydowało o tym, że już tam nie mieszkasz?

Przede wszystkim to, że przyszła pora na wyprowadzkę z rodzinnego domu. Chciałem zamieszkać z żoną w innym miejscu. Nie dlatego, że Plac Grunwaldzki był nieodpowiedni, ale mieszkania w tym miejscu są bardzo drogie, dlatego znaleźliśmy swoje miejsce w innej części miasta. 

Poziome zdjęcie: widok na Sedesowce oraz esplanadę.
fot. Marta Sobala

Jak wspominasz Grunwald z czasów dzieciństwa? Czy była to dobra przestrzeń do wychowywania się i dorastania?

Uważam, że tak, była to dobra przestrzeń do wychowywania się. Mam bardzo dobre wspomnienia związane z dzieciństwem w tamtym miejscu. Zawsze mieliśmy co robić i nigdy się nie nudziliśmy. Pamiętam, że kiedy byłem mały, wyremontowano nasze podwórko, dzięki czemu mogliśmy korzystać z nowych atrakcji. Mieliśmy zjeżdżalnię, drabinki, a nawet boisko, które mogliśmy wykorzystywać do różnych zabaw. Teraz niestety wszystko to zniknęło. 

Czyli na twoim podwórku na przestrzeni lat zaszły widoczne zmiany. A czy w obrębie całego osiedla również takie zmiany miały miejsce? Jak Grunwald zmienił się w ciągu ostatnich lat?

Plac Grunwaldzki zmienił się strasznie. Wychowywałem się w tym miejscu, w czasach, kiedy nie było jeszcze Pasażu Grunwaldzkiego. Po tym jak powstał, zaczęło na Grunwald przyjeżdżać mnóstwo osób po to, by zrobić zakupy w tym miejscu. Wcześniej w tym miejscu był duży skwer oraz targowisko. Niedaleko było również boisko należące do gimnazjum numer trzynaście, na którym często graliśmy w piłkę. Pasaż pochłonął bardzo dużo miejsca, z którego wcześniej korzystało wiele osób, również dzieci. Przyniósł on jednak pewne korzyści. Na pewno dostęp do wielu sklepów poprawił komfort życia mieszkańcom. Ponadto przy budowie pasażu, a potem w jego lokalach wiele osób znalazło zatrudnienie, co z pewnością pomogło niektórym okolicznym rodzinom.

A jak wspominasz samo targowisko, o którym wspomniałeś?

Jeździłem na nie z dziadkiem, z którym sprzedawałem owoce i warzywa z działki, więc spędziłem tam trochę czasu, kiedy byłem młodszy.

Mówiłeś, że jako dziecko mogłeś korzystać z dostępnej na podwórku infrastruktury. A jak w tamtym czasie było z różnymi wydarzeniami i inicjatywami lokalnymi? Czy istniały tego typu atrakcje, w których mogłeś brać udział, czy raczej na Grunwaldzie trzeba było samemu sobie zorganizować czas?

Akurat na moim podwórku mieliśmy miejsce, które zapewniało nam pewne rozrywki. Działała tam świetlica, w której prowadzono różne zajęcia. Często przychodziły tam wszystkie dzieci z podwórka, więc była to świetna okazja do integracji i wspólnych zabaw. W świetlicy były również komputery, co w czasach mojego dzieciństwa było dla wielu osób wielką atrakcją, więc tym bardziej, chętnie chodziliśmy tam, żeby z nich skorzystać. Odbywały się tam również lekcje języka angielskiego, więc wydaje mi się, że było to fajne miejsce. Można było tam także zjeść ciepły posiłek. Tak jak wspomniałem, był to świetny sposób na integrację z innymi dziećmi i na spędzenie czasu. Z tego co wiem, świetlica działa do dzisiaj. W naszej okolicy zajęcia prowadził również trener, z którym jeździliśmy na różne turnieje gry w piłkę nożną, czy siatkówkę.

Zdjęcie wrocławskich akademików: Kredki i Ołówka. W tle błękitne niebo i sporo małych, białych chmurek. U dołu zdjęcia widoczne zielone korony drzew.
fot. Marta Sobala

W jaki sposób, mieszkając na Placu Grunwaldzkim, postrzegałeś przestrzeń, w której poruszałeś się na co dzień?

Zawsze bardzo intrygowały mnie akademiki — Kredka i Ołówek. W stosunku do całej zabudowy osiedla wyróżniały się one wysokością, stanowiąc ciekawy akcent w przestrzeni. Zawsze interesowałem się budownictwem, obecnie kończę studia z tego zakresu, dlatego zawsze zwracałem uwagę na  otaczające mnie budynki, szczególnie na starszą zabudowę osiedla. Muszę przyznać, że ze wszystkich kamienic, które miałem okazję podziwiać w innych miastach, te wrocławskie podobają mi się najbardziej.

A w jaki sposób teraz, z perspektywy mieszkańca innej dzielnicy Wrocławia patrzysz dzisiaj na Plac Grunwaldzki? Czy jest on atrakcyjnym miejscem?

Obecnie zabudowa Placu Grunwaldzkiego jest bardzo zróżnicowana, co w rozwijającym się mieście jest nieuniknione. Nigdy nie przeszkadzało mi to, jak przeplata się tutaj stare z nowym, wręcz przeciwnie, wydaje mi się to całkiem atrakcyjnie. Szczególnie ciekawe musi być to dla ludzi spoza Wrocławia, którzy na Placu Grunwaldzkim mogą zobaczyć, jak jego zabudowa wyglądała przed wojną, jak po wojnie, a jak teraz. W jednym miejscu mogą porównać ze sobą kilka stylów architektonicznych. Na pewno jest to ciekawe dla osób, które się tym interesują. Dzisiaj cały rejon Placu Grunwaldzkiego to przede wszystkim mieszkania na wynajem, szczególnie dla studentów. Większość podwórek zastawiona jest samochodami, a prawie wszystkie, znane mi place zabaw zniknęły. W ich miejscu zostały tylko piaskownice.

A czy zieleń również zaczęła znikać na Grunwaldzie?

Przy ulicy Nowowiejskiej wyremontowano skwer, więc akurat pojawiło się nowe zielone miejsce. Kiedy jestem w okolicy, widzę, że wiele dzieci przychodzi tam z rodzicami. Pamiętam, że za czasów mojego dzieciństwa to miejsce było bardzo zaniedbane. Znajdowała się tam scena, która jak cały ten teren była w opłakanym stanie. Teraz zadbano o to miejsce, zostało ono fajnie zrewitalizowane i zagospodarowane. Na ten moment jest to jedyne zielone miejsce, które przychodzi mi do głowy i które przeszło pozytywną przemianę. 

Plac Grunwaldzki nie jest szczególnie zielonym miejscem. Kiedy chcę poobcować z naturą na pewno nie wybieram się akurat tam, tylko do parku lub lasu. Mieszkając na Grunwaldzie, dużo biegałem i zawsze wybierałem trasę do Parku Szczytnickiego. To tam tak naprawdę można poczuć, że jest się wśród natury. 

Jakich miejsc twoim zdaniem brakuje na Placu Grunwaldzkim?

Myślę, że ważną kwestią jest zadbanie o podwórka kamienic i ich fajne zagospodarowanie. Pamiętam, że kiedy byłem mały, na większości podwórek było mnóstwo zieleni oraz place zabaw. Dobrze byłoby przywrócić tym miejscom dawny blask i żeby nie były one tylko parkingami dla samochodów. Myślę, że osoby, które wiążą swoją przyszłość z tym osiedlem, chciałyby mieć przestrzeń do spacerów oraz do spędzania czasu z rodziną, z dziećmi. Teraz najmłodsi nie mają na Placu Grunwaldzkim miejsc do zabawy. Tak jak wspominałem, ja jako dziecko mogłem korzystać ze zjeżdżalni, boiska, czy stołów do ping-ponga. Teraz bardzo brakuje takiej infrastruktury. 

Czy mieszkając na Grunwaldzie, miałeś swoje ulubione miejsca?

Szczerze mówiąc, czas spędzałem głównie na moim podwórku albo na podwórku szkolnym. To tam najczęściej spotykaliśmy się jako dzieci. Wtedy do dobrej zabawy nie potrzebowaliśmy wiele, wystarczyła nam piłka i to była nasza ulubiona forma spędzania czasu.

A jakie miejsca na Placu Grunwaldzkim odwiedzasz najchętniej teraz, już raczej jako gość niż mieszkaniec?

Teraz najczęściej jeżdżę do Pasażu Grunwaldzkiego. Czasem zdarza mi się zajrzeć również do klubu bilardowego Fuga Mundi, który jest fajnym miejscem, w którym można miło spędzić czas ze znajomymi. 

Na odremontowanym nabrzeżu Odry siedzą dwie postaci i patrzą na rzekę. Przy brzegu zacumowana jest nieduża barka.
fot. Marta Sobala

Czy na osiedlu są jeszcze inne fajne lokale?

Tak, na pewno. Mogę wymienić na przykład Cybermachinę, gdzie można spotkać się ze znajomymi, pograć w planszówki, wypić dobre piwko. Pamiętam, że kiedyś był również Przekręt, też fajne miejsce. Wydaje mi się, że miejsc, w których można dobrze spędzić czas, na Grunwaldzie nie brakuje, dlatego też jest on wręcz wymarzoną dzielnicą dla studentów. Jest tak również dlatego, że zapewnia on dostęp do wszystkich najpotrzebniejszych sklepów i usług, a ponadto jest dzielnicą wielu uczelni. Jeśli chodzi natomiast o stałych mieszkańców to, tak jak wspomniałem, istnieją tutaj braki w infrastrukturze, przede wszystkim jeśli chodzi o dzieci. 


Niniejszy wywiad został przeprowadzony w ramach projektu „Plac Grunwaldzki OD NOWA – pracownia edukacji kulturowej”, który Fundacja Ładne Historie zrealizowała dzięki dofinansowaniu z Gminy Wrocław.

Projekt „Centrum Aktywności Lokalnej Plac Grunwaldzki OD NOWA - pilotaż” jest współfinansowany ze środków Gminy Wrocław.

Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Polityka prywatności.
Plac Grunwaldzki OD NOWA