Autor: Albert Miściorak
[ПРОКРУТИТИ ВНИЗ ДЛЯ УКРАЇНСЬКОЇ ВЕРСІЇ]
Miejskie ogrodnictwo to praktyka uprawy kwiatów, warzyw, owoców czy ziół w przestrzeni miasta, która może przyjmować różne formy: od uprawy roślin na balkonach i w ogródkach pod blokami, aż po duże wspólnotowe ogrody społecznościowe i farmy miejskie. Celem miejskiego ogrodnictwa jest nie tylko produkcja żywności, ale także poprawa jakości życia mieszkańców i mieszkanek miast.
Miejskie ogrodnictwo może mieć (i ma!) wiele pozytywnych skutków dla miast: ekologicznych, zdrowotnych, ekonomicznych, a także społecznych. Wiemy, że ogródki działkowe przyczyniają się np. do zmniejszenia zawartości CO² w atmosferze oraz obniżenia temperatury powietrza w mieście, czyli mają swój udział w niwelowaniu tzw. miejskich wysp ciepła. Kto raz w lecie lub zimie wyszedł z działek prosto na osiedle – idąc po rozgrzanym asfalcie i chłonąc ciepło od betonowych murów, z pewnością poczuł różnicę temperatur i wie, o czym mowa. W ramach miejskiego ogrodnictwa prowadzi się edukację ekologiczną (polegającą m.in. na wyjaśnianiu, czym są rośliny i zwierzęta i co znaczą dla życia człowieka), która często połączona jest z aktywnością fizyczną. Dzieci i dorośli poznają świat roślin i zwierząt, a dzięki pracy ogrodniczej mają od razu zapewniony ruch na powietrzu oraz dostęp do tańszej i zdrowej żywności, dowiadując się jednocześnie, jakie przynosi ona korzyści ekonomiczne.
Wspólna uprawa roślin i warzyw (np. w ogrodach społecznościowych) staje się też okazją do poznania nowych ludzi. Jest to szczególnie ważne w przypadku osób pochodzących z innych krajów i kultur, które dopiero zakorzeniają się w danym miejscu. Poznawanie ludzi oraz miejsc zamieszkania zwiększa też odpowiedzialność społeczną i zaangażowanie w lokalne środowisko.
Miejskie ogrodnictwo stwarza okazję do spotkań, ale rodzi też przestrzeń do potencjalnych sporów. Wiąże się bowiem zawsze z zajęciem pewnego terenu – symbolicznego i fizycznego. Tam, gdzie spotykają się różni ludzie, pojawiają się różnice zdań, poglądów, osobowości czy kultur. Dotyczy to także relacji ogrodników i ogrodniczek ze społecznością spoza ogrodu, np. mieszkańcami i mieszkankami osiedli, niezainteresowanymi ogrodnictwem, ale uważającymi, że teren ogrodów powinien być także dla nich dostępny. Aby nakreślić pełny obraz miejskiego ogrodnictwa, należy więc podjąć jego temat w aspekcie współpracy i więzi społecznych, ale też rywalizacji i podziałów.

Otwarcie
Pamiętam swoje pierwsze wrażenie, kiedy pierwszy raz przechodziłem ścieżką wzdłuż ogrodów działkowych na osiedlu Ołbin, które znajduje się niemal w centrum Wrocławia. Byłem nowy, właśnie się wprowadziłem, nie znałem terenu – jeszcze mniej znałem (i rozumiałem) zamieszkujące go osoby. W pewnym momencie wyszedłem z kwartałów kamienicznych i w jednej chwili znalazłem się w zupełnie innym świecie. Uderzyły mnie zwłaszcza zapachy kwiatów, głosy owadów i ptaków oraz szum drzew. Po chwili ścieżka się skończyła i trafiłem przed wysoką, zamkniętą bramę z tabliczką: „Wstęp na teren ogrodów tylko dla działkowców”. Zdziwiło mnie, że tak duży obszar (jak się później dowiedziałem, łącznie zajmował on ok. ¼ całego osiedla) jest zamknięty dla mieszkańców i mieszkanek.
Nieco buńczucznie (i mało roztropnie) postanowiłem to zmienić. Udało mi się namówić kilkoro lokalnych działaczy i działaczek, zaangażować Radę Osiedla, a nawet zainteresować media. Razem udaliśmy się do jednego z zarządów Rodzinnych Ogrodów Działkowych z pomysłem utworzenia otwartej dla mieszkańców i mieszkanek działki (w ramach projektu, uwaga, „Ołbiński Ogród Otwarty”). Dziś te spotkania wspominam jako niekończący się trud i opór z ich strony, choć zakończony powodzeniem. Jednocześnie nie mogę nie docenić otwartości zarządu na inicjatywę osób pochodzących z innego środowiska – to my weszliśmy na „ich” teren, od lat przez nich gospodarowany i znany, w którym istniały już pewne nawyki i praktyki, mające niewiele wspólnego z ideą otwierania działek. Pamiętam słowa prezeski: „Ludzie o nas myślą – leśne dziadki, ale my dobrze się orientujemy. Wiemy, jakie są trendy, zmiany społeczne”.
Przez 6 lat przeprowadziliśmy cały szereg działań (w tym i innym ogrodzie), które otworzyły działki dla mieszkańców i mieszkanek: organizowaliśmy spacery historyczne i przyrodnicze, warsztaty kulinarne i ogrodnicze. Zajęcia prowadziliśmy dla wszystkich grup wiekowych, także dla dzieci z pobliskich szkół oraz seniorów i seniorek. Połączyliśmy ogród z zewnętrznymi inicjatywami, jak „Wrocław nie marnuje”, a także przyczyniliśmy się do otwarcia bram w sezonie w określonych godzinach. Prowadziliśmy ogród społeczny do czasu, gdy zmienił się zarząd.

Ogród otwarty, ogród zamknięty
Nasza „otwierająca” działalność zakończyła się nagle w zeszłym roku, kiedy to nowy zarząd bez podania przyczyny wypowiedział nam umowę użyczenia ogrodu (więcej w artykułach: „Był największym ogrodem społecznym we Wrocławiu. Dlaczego go zamknięto?”, „Ołbiński Ogród Otwarty został zamknięty”). Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że nasza obecność wprowadziła osoby „obce”, w tym osoby z psami, które po swoich pupilach nie sprzątały, a także, że pojawiły się kradzieże. Żaden z tych argumentów nie miał potwierdzenia w rzeczywistości. I choć również z poprzednim zarządem toczyliśmy czasem spory, to w drodze negocjacji udawało nam się wypracować konsensus. W tym wypadku było inaczej. Obecny zarząd nie chciał rozmowy – chciał zamknięcia.
Co ciekawe, ogrody działkowe z założenia powinny być otwarte szeroko dla społeczności. W 2014 roku Polski Związek Działkowców (PZD) i Związek Miast Polskich podpisały umowę, w której ujęto życzenie, by ogrody działkowe stały się przestrzeniami służącymi większej grupie mieszkańców i mieszkanek. Podobne postulaty są zawarte w programach PZD. Jednak praktyka pokazuje coś innego. Bramki ogrodów często pozostają zamknięte, a osoby z zewnątrz traktowane są jak intruzi.
Sytuacja ta prowadzi do pytania o zasadność przeznaczenia przestrzeni w samym centrum miasta wyłącznie dla wąskiej grupy użytkowników i użytkowniczek. Takie głosy pojawiają się przy okazji dyskusji na temat zmian Miejscowych Planów Zagospodarowania Przestrzennego. Działkowcy i działkowiczki protestują przeciwko przeznaczaniu terenów działek na cele inne niż uprawne, zaś mieszkańcy i mieszkanki chcieliby, by były one dostępne także dla nich.
We Wrocławiu kwestię współdzielenia przestrzeni dostrzegali z pewnością przedwojenni urbaniści niemieccy, którzy tylko część tych terenów przewidzieli na ogrody działkowe, a pozostałą – na publiczne alejki, park oraz boiska sportowe. Po wojnie plany porzucono i w przestrzeni pozostały działki.
W Niemczech już od lat 90. ubiegłego wieku wskazuje się na potrzebę uzupełniania prywatnych parcel ogródków działkowych większymi terenami wspólnymi i publicznymi. Argumentuje się, że współcześnie w mieście pojawiła się nowa „klientela” ogrodnicza, która poszukuje nowej formy ogrodów działkowych – bez „clubbingu, kultu ogrodów warzywnych i drobnomieszczańskiego poczucia porządku”, jak pisze prof. Marit Rosol.
Pod postulatem udostępnienia i otwierania przestrzeni kryje się fundamentalna (i nie nowa) idea, która głosi, że miasto zamieszkują różne osoby z różnymi potrzebami, a przeznaczenie przestrzeni publicznych powinno przebiegać w drodze partycypacji i dyskusji. Tworzenie miejsc publicznych wyłącznie dla określonej grupy może prowadzić do wykluczania społecznego i przez to – do powstawania konfliktów.
Tymczasem w samym miejskim ogrodnictwie kryje się ogromny potencjał otwierania i integrowania społecznego, który szczególnie widoczny jest w przypadku nowych mieszkańców i mieszkanek miast, czyli migrantów i migrantek.

Miejskie ogrodnictwo a nowi mieszkańcy i mieszkanki
Ogrody uratowały wiele migrantek i migrantów przed samotnością w obcym kraju. Dzięki wymianie w różnych dziedzinach osoby te szybciej nauczyły się języka niemieckiego. Przywiozły ze sobą swoje kultury oraz wiedzę, które stopniowo wzbogacały społeczeństwo niemieckie. Najeha Abid, Internationale Gärten e.V. Göttingen
Można powiedzieć, że ogrody działkowe od początku swojego powstania były więziotwórcze – nie tylko w Europie. W Stanach Zjednoczonych słynna jest historia ogródków działkowych w Detroit, założonych w 1894 roku. Był to pomysł ówczesnego burmistrza, który miał zaradzić skutkom recesji gospodarczej (rozpoczęła się w 1893 roku). W wyniku tego kryzysu wielu robotników, zwłaszcza imigrantów z Polski i Niemiec, straciło pracę. Bezrobocie sięgnęło wtedy ok. 46%. Na porządku dziennym były konflikty wywoływane rywalizacją o pracę, w tym fizyczne starcia między różnymi grupami etnicznymi i narodowymi, m.in. Polakami, Niemcami i Włochami, atakującymi się nawzajem na ulicach miasta.
Hazen S. Pingree, wspomniany burmistrz, miał prosty pomysł: na nieużytkach miejskich osoby bezrobotne będą uprawiać i sprzedawać warzywa i owoce. Bez powodzenia jednak próbował on przekonać do niego kościół oraz inwestorów, którzy odmawiali, uważając, że migranci są z natury leniwi. Niezrażony tym Pingree zainwestował więc własne środki w zakup ziemi. Pierwszymi ogrodnikami była grupka Polaków. Dostali od burmistrza nasiona i narzędzia oraz instrukcję, jak uprawiać warzywa (drukowane w trzech językach: polskim, angielskim i niemieckim). Oprócz ziemniaków, uprawiano tam też dynie, rzodkiewki, kapustę, sałatę, fasolę, rzepę i kukurydzę. Inicjatywa zakończyła się sukcesem. Wartość zbiorów wzrastała z roku na roku, przynosząc przychody przekraczające wydatki na zasiłki dla robotników miejskiej Komisji ds. Ubóstwa. Inicjatywa burmistrza Detroit spełniła swój cel ekonomiczny, a zarazem pokazała, że miejskie ogrodnictwo ma ogromny potencjał społeczny. „Program ten przyniósł [rodzinom] wiele pożytku, w tym nadzieję, samouznanie, niezależność, samodzielność oraz terapeutyczne korzyści płynące ze świeżego powietrza i ćwiczeń, a także oszczędności finansowe. Kolejną zidentyfikowaną zaletą było to, że imigranci nawiązywali kontakty towarzyskie w ogródkach, a zatem szybciej uczyli się amerykańskiego sposobu życia i łatwiej stawali się częścią tygla kulturowego Stanów Zjednoczonych” – pisze Dena Sacha Warman, powołując się na słowa Thomasa Bassetta.
Ciekawe, że wszystkie te korzyści miejskiego (i „migranckiego”) ogrodnictwa przetrwały próbę czasu i są aktualne także dziś. Przykładem jest Berlin, w którym od lat 80. wytworzył się szczególny typ ogrodów społecznych, tzw. ogrody międzykulturowe, skupiające wokół siebie społeczność migrancką oraz przyjmującą, tj. Niemców i Niemki. Działają one w różnych dzielnicach miasta, m.in. w Köpenick, Neukölln, Mitte, Wedding, Marzahn, Lichtenberg, Pankow, Tempelhof czy Schöneberg. Celem tych ogrodów jest nie tyle stworzenie publicznych, zielonych, otwartych przestrzeni, ile możliwość wspólnego uprawiania ogrodu przez migrantów i migrantki oraz Niemców i Niemki, a także wzajemnego poznawania się.
Przykładem takiego ogrodu jest „Międzykulturowy Ogród Perivoli” w berlińskim dystrykcie Neukölln. Ogród prowadzi od końca 2002 roku greckie i kobiece stowarzyszenie Spiti (po grecku „perivoli” oznacza „nasz ogród”, zaś „spiti” – „nasz dom”). Samo stowarzyszenie zostało założone w 1980 roku przez migrantki, żony gastarbeiterów z Grecji. Już w połowie lat 90. poszczególni seniorzy i seniorki, przyzwyczajeni do uprawy w ojczystej Grecji, zgłaszali potrzebę posiadania ogrodu. Pierwszym „zielonym” projektem stowarzyszenia było zazielenienie i uprawa roślin użytkowych wokół Domu Spotkań, siedziby organizacji przy Morusstraße 18 a. W końcu, po wielu latach starań, w 2003 roku stowarzyszeniu udało się uzyskać 3500 m2 terenu na założenie ogrodu.
Po początkowym entuzjazmie towarzyszącym pracom pojawiły się trudności. Tylko nieliczni seniorzy i seniorki pojawiali się w ogrodzie, by wspólnie go uprawiać. Przyczyn spadku zainteresowania zarząd upatrywał wpierw w nich samych, wskazując na brak poczucia odpowiedzialności i etyki wspólnej pracy. Później, m.in. w wyniku rozmów z osobami badającymi problematykę ogrodów społecznych, zrewidował swój pogląd. Okazało się, że przyczyną może być brak wyraźnej grupy, która opiekuje się ogrodem i identyfikuje się z nim. To z kolei mogło wynikać z tego, że do tej pory wszystkie decyzje były podejmowane przez pracowników etatowych, a także wiązać się z wysokimi wymaganiami stowarzyszenia, które nakładało na seniorów i seniorki obowiązek wyłącznie wspólnej uprawy. Prowadziło to do sporów, w tym między mężczyznami i kobietami, którzy tworzyli osobne grządki. Zarząd stowarzyszenia doszedł do wniosku, że potrzeba im większej decyzyjności i sprawczości oraz kawałka ziemi do uprawy tylko dla siebie.
Postanowiono wprowadzić zasadę podziału całkowitej powierzchni na części wspólne i pojedyncze rabaty, za które odpowiedzialne są poszczególne osoby. Działanie to okazało się skuteczne – nie tylko wpłynęło na zaangażowanie ogrodników i ogrodniczek oraz pozwoliło na bliższy związek z ogrodem, ale także przyczyniło się do zwiększenia liczby nowych migrantów i migrantek działających w ogrodzie.

Czego uczy miejskie ogrodnictwo?
Mieszkańcy i mieszkanki różnią się od siebie pod wieloma względami, co sprawia, że życie w mieście jest właśnie życiem miejskim – z jego zaletami i wadami. Różnorodność społeczna bez miejsc wspólnych, tych symbolicznych i fizycznych, może prowadzić do podziałów i wykluczeń, zaś sprowadzona wyłącznie do kolektywności – do wytwarzania miejsc niczyich.
Przedstawione przykłady pokazują, jak ważne jest przemyślane dzielenie przestrzeni dla mieszkańców i mieszkanek. Zwykle o przestrzeni miejskiej myślimy w kategoriach: „publiczna” (za którą odpowiadają miejskie zarządy) i „prywatna” (za którą odpowiadamy my, mieszkańcy i mieszkanki). Tymczasem miejskie ogrodnictwo wprowadza nowy sposób myślenia: przestrzeń publiczna może być traktowana także w kategoriach prywatnych – nie jako miejsce dla wszystkich, ale miejsce, wobec którego mamy prawo, by współdecydować o nim, kształtować je, a w rezultacie stać się jego częścią i czuć się za nie odpowiedzialnymi (Anna Dańkowska i Agnieszka Dragon, badające ogrody działkowe w Warszawie i Berlinie, świetnie to zaobserwowały i opowiedziały o tym w rozmowie „Marzenie noworoczne? Ogródek działkowy w mieście”).
Miejskie ogrodnictwo uczy nas ekologii, spędzania czasu z korzyścią dla naszego zdrowia oraz jedzenia, ale przede wszystkim pokazuje, jak przy dzielących nas różnicach możemy współpracować. Przykład migrantów i migrantek jest szczególnie znaczący i warty uwagi, bo pokazuje, jak różnice można przekuć w to, co wspólne. A to, co wspólne, wykorzystać do wzmacniania tego, co różne.
Źródła:
- „Community Gardens: A Tool for Community Building” – praca Deny Sachy Warman
- „Był największym ogrodem społecznym we Wrocławiu. Dlaczego go zamknięto?” – artykuł Artura Celińskiego i Julii Jankowskiej
- „Ołbiński Ogród Otwarty został zamknięty” – artykuł Macieja Wołodki
- „Marzenie noworoczne? Ogródek działkowy w mieście” – rozmowa Mateusza Kowalika z Anną Dańkowską i Agnieszką Dragon
- „Gemeinschaftsgärten in Berlin” – praca Marit Rosol
- „Pingree’s Patches” – artykuł Billa Loomisa
Tekst zrealizowany w ramach projektu „Osiedle dla klimatu – archiwum dziedzictwa materialnego Placu Grunwaldzkiego”, przedsięwzięcia współfinansowanego przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności (NextGenerationEU) w ramach Krajowego Planu Odbudowy.

Міське садівництво та городництво – поміж „моїм” і „нашим”
Альберт Місьцьорак
Міське садівництво та городництво – це практика вирощування квітів, овочів, фруктів або трав у міському просторі, яка може набувати різних форм: від вирощування рослин на балконах і в садах під багатоквартирними будинками до великих громадських садів і міських ферм. Це має на меті не лише вирощування продуктів харчування, але й покращення якості життя мешканців та мешканок міста.
Міське озеленення може мати (і має!) багато позитивних ефектів для міст: екологічних, медичних, економічних та соціальних. Так, приміром, ми знаємо, що присадибні сади сприяють зменшенню викидів CO² в атмосферу та зниженню температури повітря в місті, тобто відіграють певну роль у нівелюванні так званих міських островів тепла. Той, хто хоч раз влітку чи взимку виходив з присадибної ділянки прямо на житловий масив – йшов по розпеченому асфальту і вбирав тепло від бетонних стін – неодмінно відчував різницю температур і знає, про що йдеться. Міське озеленення включає в себе екологічну освіту ( яка передбачає пояснення, що таке рослини і тварини і яке значення вони мають для життя людини), що нерідко поєднується з фізичною активністю. Діти і дорослі дізнаються про світ рослин і тварин, а завдяки садівництву одразу отримують фізичні вправи на свіжому повітрі і доступ до дешевшої і здорової їжі, а також дізнаються про його економічні плюси.
Спільне вирощування рослин та овочів (наприклад, у громадських садах) також стає можливістю познайомитися з новими людьми. Це особливо важливо для людей з інших країн і культур, які тільки-но вкорінюються в новому місці. Знайомство з людьми і місцем, де вони живуть, також підвищує соціальну відповідальність і залученість у місцеве середовище.
Міське озеленення дає можливість для зустрічей, але також створює простір для потенційних суперечок. Адже воно завжди пов’язане з окупацією певної території – символічної та фізичної. Там, де зустрічаються різні люди, виникають розбіжності в поглядах, думках, особистостях чи культурі. Це стосується і стосунків садівників та городників з громадою за межами саду/городу, наприклад, з мешканцями мікрорайонів, які не цікавляться садівництвом, але відчувають, що садова територія має бути доступною і для них. Для того, щоб скласти повну картину міського садівництва та городництва, необхідно розглядати його з точки зору співпраці та громадських зв’язків, а також суперництва та поділу.

Відкриття
Пам’ятаю своє перше враження, коли вперше йшов стежкою вздовж присадибних садів/городів у районі Олбін, який знаходиться майже в центрі Вроцлава. Будучи новоприбулим, я щойно переїхав, не знав місцевості, а про людей, які там жили, знав (і розумів) ще менше. В якийсь момент я вийшов з кварталів кам’яниць і в одну мить опинився в зовсім іншому світі. Мене особливо вражали запахи квітів, гомін комах і птахів, а також шум дерев. Через деякий час стежка закінчилася, я опинився перед високими замкненими воротами з табличкою: „Вхід до городів лише для власників ділянок”. Здивувало, що така велика територія (як я пізніше дізнався, загалом вона займала близько ¼ всього мікрорайону) була закрита для мешканців і мешканок.
Мені вдалося вмовити кількох місцевих активістів та активісток, залучити Раду мікрорайону і навіть зацікавити ЗМІ. Разом ми пішли до одного з управлінь „Rodzinne Ogrody Działkowe” з ідеєю створити ділянку, відкриту для мешканців і мешканок (в рамках проекту, увага, „Ołbiński Ogród Otwarty”). Сьогодні я згадую ці зустрічі як нескінченну працю і опір з їхнього боку, які, втім, успішно завершилися. Водночас, не можу недооцінити відкритість правління до ініціативи людей з іншого середовища – ми прийшли на „їхню” територію, яку вони господарювали і знали роками, на якій вже існували певні звички і практики, що мали мало спільного з ідеєю відкриття ділянок. Мені запам’яталися слова їхньої директорки: „Люди думають про нас – лісові дідусі та бабусі, але ми добре обізнані. Ми знаємо, якими є тенденції, соціальні зміни”.
Протягом шести років ми провели цілу низку заходів (у цьому та інших садах, городах), які відкрили ділянки для місцевих жителів та жительок: організовували історичні та природничі прогулянки, кулінарні та садівничі майстер-класи. Діяльність була розрахована на всі вікові категорії, в тому числі на дітей з найближчих шкіл, а також на людей похилого віку та пенсіонерів. Ми пов’язали городництво та садівництво із зовнішніми ініціативами, такими як „Wrocław nie marnuje”, сприяли відкриттю воріт протягом сезону в визначені години. Ми керували громадським садом і городом після того, як змінилося керівництво.

Відкритий сад/город, закритий сад/город
Наша „відкриваюча” діяльність раптово закінчилася минулого року, коли нове керівництво без пояснення причин розірвало наш договір на оренду городу та саду (докладніше див. у статтях: „Był największym ogrodem społecznym we Wrocławiu. Dlaczego go zamknięto?”, „Ołbiński Ogród Otwarty został zamknięty”). Неофіційно нам говорили, що наша присутність призвела до появи « сторонніх», в тому числі людей з собаками, які не прибирали за своїми улюбленцями і що траплялися випадки крадіжок. Жоден з цих аргументів не підтвердився. І хоча з попереднім керівництвом у нас теж іноді виникали суперечки, але нам вдавалося досягти консенсусу шляхом переговорів. У цьому випадку все було інакше. Нинішнє керівництво не хотіло розмовляти – вони хотіли закриття.
Цікаво, що за задумом, присадибні ділянки повинні бути широко відкритими для громади. У 2014 році «Polski Związek Działkowców» (PZD) та «Związek Miast Polskich» підписали угоду, в якій містяться наміри зробити присадибні ділянки просторами, що слугуватимуть більшій групі мешканців. Подібні ініціативи є і в програмах PZD. Однак практика показує інше. Ворота садів часто залишаються зачиненими, а до сторонніх ставляться як до зловмисників.
Така ситуація породжує питання про доцільність виділення простору в центрі міста виключно для вузької групи користувачів. Такі голоси з’являються під час дискусій з приводу внесення змін до „Miejscowe Plany Zagospodarowania Przestrzennego”. Власники та власниці присадибних ділянок протестують проти виділення місць для неземлеробських цілей, тоді як мешканці та мешканки міста хотіли б, щоб вони були доступні і для них.
У Вроцлаві проблема спільного використання простору, безумовно, була помічена ще довоєнними німецькими містобудівниками, які передбачили лише частину території під присадибні ділянки, а решту – під громадські алеї, парк і спортивні майданчики. Після війни від цих планів відмовилися, а наділи залишилися на місці.
У Німеччині на необхідність доповнення приватних присадибних ділянок великими комунальними та громадськими територіями вказували з 1990-х років. Стверджується, що сьогодні в місті з’явилася нова садівнича „клієнтура”, яка шукає нову форму присадибних ділянок – без „клубів, культу городів і дрібнобуржуазного почуття порядку”, як пише професор Маріт Росол.
В основі ідеї зробити простір доступним і відкритим лежить фундаментальна (і не нова) концепція, що в місті живуть різні люди з різними потребами і що використання публічних просторів повинно бути спільним і обговорюваним. Створення публічних просторів виключно для певної групи може призвести до соціальної ізоляції, а отже, до конфліктів.
Тим часом у самому міському озелененні закладений величезний потенціал для соціальної відкритості та інтеграції, що особливо очевидно для нових мешканців міста, тобто мігрантів і мігранток.

Міське садівництво й городництво і нові мешканці та мешканці
„Сади врятували багатьох мігранток і мігрантів від самотності в чужій країні. Завдяки обмінам у різних сферах ці люди швидше вивчили німецьку мову. Вони принесли з собою свою культуру і знання, які поступово збагатили німецьке суспільство.” Наджеха Абід, „Internationale Gärten e.V. Göttingen”
Можна сказати, що присадибні господарства будують зв’язки з моменту свого заснування – і не лише в Європі. У Сполучених Штатах відома історія Детройтських городів, заснованих у 1894 році. Це була ідея тодішнього мера, щоб впоратися з наслідками економічної рецесії (яка почалася в 1893 році). В результаті цієї кризи багато робітників, особливо іммігрантів з Польщі та Німеччини, втратили роботу. Безробіття тоді сягнуло близько 46%. Конфлікти, спричинені конкуренцією за робочі місця, були звичайним явищем, включно з фізичними зіткненнями між різними етнічними та національними групами, зокрема поляками, німцями та італійцями, які нападали один на одного на вулицях міста.
Хейзен С. Пінгрі, вищезгаданий мер, мав просту ідею: на міських пустирях безробітні вирощуватимуть і продаватимуть овочі та фрукти. Однак він безуспішно намагався переконати церкву та інвесторів, які відмовлялися, вважаючи, що мігранти за своєю природою ліниві. Не зважаючи на це, Пінгрі вклав власні гроші у купівлю землі. Першими садівниками й городниками стала група поляків. Вони отримали від мера насіння та інструменти, а також інструкції з вирощування овочів (надруковані трьома мовами: польською, англійською та німецькою). Окрім картоплі, вони вирощували гарбузи, редиску, капусту, салат, квасолю, ріпу та кукурудзу. Ініціатива мала успіх. Вартість врожаю зростала з року в рік, приносячи дохід, який перевищував витрати на виплати працівникам Комісії з питань міської бідності. Ініціатива мера Детройта виконала свою економічну мету, водночас продемонструвавши, що міське садівництво й городництво має великий соціальний потенціал. „Програма принесла [сім’ям, родинам] багато переваг, включаючи надію, самоствердження, незалежність, впевненість у собі, терапевтичну користь від свіжого повітря і фізичних вправ, а також фінансову заощадливість. Ще однією виявленою перевагою було те, що іммігранти соціалізувалися в садах, а отже, швидше пізнавали американський спосіб життя і легше ставали частиною культурного плавильного котла Сполучених Штатів”, – пише Дена Саха Варман, посилаючись на слова Томаса Бассетта.
Цікаво, що всі ці переваги міського (і „мігрантського”) садівництва й городництва витримали випробування часом і залишаються актуальними і сьогодні. Одним із прикладів є Берлін, де з 1980-х років розвивається особливий тип громадських садів, так звані „міжкультурні сади”, які об’єднують мігрантів і приймаючі громади, тобто німців і німкень. Вони діють у різних районах міста, зокрема в Кепеніку, Нойкьольні, Мітте, Веддінгу, Марзані, Ліхтенберзі, Панкові, Темпельгофі та Шенеберзі. Метою цих садів є не стільки створення громадських, зелених, відкритих просторів, скільки надання можливості мігрантам і мігранткам, німцям і німкеням садити разом і знайомитися один з одним.
Прикладом такого саду/городу є „Міжкультурний сад – Perivoli” в берлінському районі Нойкьольн. З кінця 2002 року ним опікується грецька та жіноча асоціація „Spiti” (грецькою „perivoli” означає „наш сад”, а „spiti” – „наш дім”). Сама асоціація була заснована в 1980 році переселенками, дружинами гастарбайтерів з Греції. Вже в середині 1990-х років поодинокі старші чоловіки та жінки, які звикли вирощувати в рідній Греції, підняли питання про необхідність створення саду чи городу. Першим „зеленим” проектом асоціації стало озеленення та вирощування корисних рослин навколо „Будинку зустрічей”, штаб-квартири організації на Морусштрассе, 18a. Нарешті, після багатьох років зусиль, у 2003 році асоціації вдалося отримати 3500 м2 землі для створення саду/городу.
Початковий ентузіазм, пов’язаний з роботою, змінився труднощами. Тільки кілька людей похилого віку з”являлися в городі, щоб разом обробляти й доглядати його. Рада директорів спочатку приписувала зниження інтересу собі, вказуючи на брак відповідальності та спільної трудової етики. Пізніше, в результаті, серед іншого, дискусій з людьми, які досліджують питання громадських садів, вона переглянула свою точку зору. Виявилося, що причиною може бути відсутність чіткої групи, яка піклується про сад та ідентифікує себе з ним. Це, в свою чергу, могло бути пов’язано з тим, що до цього часу всі рішення приймалися штатним персоналом, а також з високими вимогами асоціації, яка зобов’язувала літніх людей тільки до спільного садівництва/городництва. Це призводило до суперечок, у тому числі між чоловіками та жінками, які створювали окремі грядки. Правління асоціації дійшло висновку, що їм потрібно більше можливостей для прийняття рішень і самостійності, а також шматок землі, щоб самостійно займатися садівництвом.
Було вирішено запровадити принцип поділу загальної території на ділянки спільного користування та індивідуальні клумби, за які несуть відповідальність окремі особи. Цей крок виявився успішним – він не тільки вплинув на залучення садівників і садівниць і дозволив встановити більш тісний зв’язок із городом та садом, а й сприяв збільшенню кількості нових мігрантів і мігранток, які б працювали в ньому.

Чому вчить урбаністичне садівництво та городництво?
Мешканці та мешканки багато в чому відрізняються одне від одного, що робить міське життя саме міським життям – з його перевагами та недоліками. Соціальне розмаїття без спільних місць, символічних і фізичних, може призвести до поділу та виключення, а зведене виключно до колективності, воно може призвести до створення місць, куди не можна потрапити.
Представлені приклади показують, наскільки важливим є продуманий розподіл простору для жителів і жительок міста. Зазвичай ми думаємо про міський простір у термінах „публічний” (за який відповідає міська влада) та „приватний” (за який відповідаємо ми, містяни та містянки). Міське садівництво й городництво, тим часом, запроваджує новий спосіб мислення: до публічного простору можна ставитися і в приватному плані – не як до місця для всіх, а як до місця, по відношенню до якого ми маємо право співвизначати його, формувати його, як наслідок, ставати його частиною і відчувати відповідальність за нього (Анна Даньковска та Аґнєшка Драґон, які досліджували присадибні ділянки у Варшаві та Берліні, влучно підмітили це і розповіли про це у своїй доповіді „Marzenie noworoczne? Ogródek działkowy w mieście”).
Міське садівництво й городництво вчить нас екології, турботі про здоров’я та їжу, але, перш за все, воно показує, як, маючи відмінності, ми можемо працювати разом. Приклад мігрантів і мігранток є особливо важливим і вартим уваги, оскільки він показує, як відмінності можна трансформувати в те, що є спільним. І використовувати спільне для посилення відмінностей.
Джерела:
- „Był największym ogrodem społecznym we Wrocławiu. Dlaczego go zamknięto?” – стаття Артура Целінского та Юлії Янковської
- „Ołbiński Ogród Otwarty został zamknięty” – стаття Мачея Володкі
- „Marzenie noworoczne? Ogródek działkowy w mieście” – інтерв’ю Матеуша Коваліка з Анною Даньковскою та Аґнєшкою Драґон
- „Gemeinschaftsgärten in Berlin” – опрацювання Маріт Росол
- „Pingree’s Patches” – стаття Білла Луміса
- „Community Gardens: A Tool for Community Building” – робота Дені Сахі Варман
Текст підготовлено в рамках проекту „Osiedle dla klimatu – archiwum dziedzictwa materialnego Placu Grunwaldzkiego”, що співфінансується Європейським Союзом в рамках Європейського інструменту реконструкції та підвищення стійкості (NextGenerationEU) в контексті „Державного плану відбудови” (Krajowy Plan Odbudowy).
