Autor: Michał Duda
[ПРОКРУТИТИ ВНИЗ ДЛЯ УКРАЇНСЬКОЇ ВЕРСІЇ]
Kiedy latem 2016 roku we wrocławskim Muzeum Architektury prezentowana była wystawa „Patchwork. Architektura Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak” – pierwsza kompletna monograficzna wystawa dorobku architektki – cztery z sześciu wieżowców przy placu Grunwaldzkim skrywała jeszcze zabezpieczająca siatka, rozpięta na potężnych rusztowaniach. Dobiegał końca długo wyczekiwany, zwłaszcza przez mieszkańców zespołu, remont ikonicznej realizacji Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak. Dwa położone najbliżej Odry budynki były już odsłonięte. Pierwsze wrażenie, zwłaszcza z większego dystansu, było oszałamiające. Po raz pierwszy w historii – zgodnie (co do zasady) z pierwotnym założeniem – przestrzenna struktura płynnie wymodelowanych prefabrykatów porażała bielą.
Ogląd z bliska nie napawał już optymizmem: pod białym tynkiem zniknęła nie tylko pierwotna faktura betonu, ale także ceramiczne okładziny wnęk, przykryte dodatkowo warstwą materiału izolacyjnego. A wraz z nimi – czytelna niegdyś warstwowa struktura elewacji, czyli niemal wszystko, co świadczyło o plastycznej sile wyrazu całego zespołu. Widoczne pozostały krzywoliniowe osłony, które teraz, ujednolicone tynkiem, zgubiły rytm zestawionych ze sobą w różnych konfiguracjach elementów, sprawiając wrażenie rzeźbiarskiego monolitu.
Trudno jednak zamknąć oczy na opinie wrocławian i wrocławianek oraz samych mieszkańców i mieszkanek: wybielony i wygładzony zespół w oczach przechodzących tędy osób znacznie zyskał – przestał razić brudem i szarością, kojarzonymi z przaśnym Peerelem, mieszkania zaś stały się cieplejsze i zdecydowanie bardziej ekonomiczne. Sprawa wymykała się zatem jednoznacznej ocenie, choć biorąc pod uwagę status obiektu i wachlarz dostępnych możliwości, można przyjąć, że pod względem konserwatorskim remont wieżowców okazał się sukcesem połowicznym.
Remont wpisanego do ewidencji zabytków kompleksu daleki jest od zakończenia. W międzyczasie rozebrano i postawiono od nowa platformę-plateau, wokół której — według oryginalnej koncepcji — zorganizowane było nowoczesne miejskie otoczenie: z pawilonami handlowymi i usługowymi, lokalami gastronomicznymi i wszystkim, co niezbędne w śródmiejskim otoczeniu.

Na remont czekają pawilony, garaże, parkingi, elementy niewidocznej infrastruktury. Uporządkowania wymagają tereny zielone i przestrzenie między budynkami. Nowym punktem referencyjnym nie będą już wyremontowane niemal dekadę temu wieże. Będzie nim dawny pawilon restauracyjny, remontowany według projektu pracowni Arch_it Piotra Zybury z inicjatywy właścicieli – Alicji i Maurycego Prodeusów. Pawilon znany pod nazwą „Fandom” znów tętnić ma życiem — nowe funkcje ponownie przyciągać będą mieszkańców i mieszkanki, a zachowana architektoniczna obudowa, niemałym wysiłkiem intelektualnym i finansowym, poddana została zabiegom znanym z repertuaru konserwatorów zabytków — betonowe prefabrykaty podległy pieczołowitemu czyszczeniu, zachowując oryginalny kolor, faktury i wiele pierwotnych niedoskonałości.
Równolegle, w cieniu wielkich remontów w obrębie kompleksu przy placu Grunwaldzkim, toczy się też inny proces. Pozwala on przesunąć punkt ciężkości w dyskusji o zabytkach powojennej architektury z walorów formalnych na wartości społeczno-funkcjonalne, które w wypadku tego zespołu wydają się równie ważne, jak kompozycja elewacji. W nadbudówkach znajdujących się powyżej kondygnacji mieszkalnych wszystkich wież wrocławskiego Manhattanu – zgodnie z pierwotnym projektem – usytuowano pomieszczenia „socjalne przeznaczone do zabaw dla dzieci młodszych i starszych – z tarasami, piaskownicami i urządzeniami do zabaw”, wykorzystywane także „dla potrzeb mieszkańców budynku na zebrania, a w pewnych godzinach jako lokal administracji” (opis techniczny projektu w Archiwum Budowlanym Miasta Wrocławia).
Przestrzenie sąsiedzkiej integracji, choć zrealizowane w wersji oszczędnościowej – bez pierwotnie planowanych piaskownic i placów zabaw na dachach – do lat 80. XX wieku z powodzeniem służyły pierwotnemu celowi. W kolejnych latach ich dostępność była limitowana przez zarządcę. Część lokali, głównie w latach 90. XX wieku, została sprzedana lub wydzierżawiona i przekształcona w prywatne mieszkania i pracownie plastyczne. Wobec podjętej w 2019 roku kolejnej próby sprzedaży jednej ze świetlic — zlokalizowanej w wieżowcu przy placu Grunwaldzkim 4 — doszło do bezprecedensowego sprzeciwu mieszkańców i mieszkanek, a także do – jak dotąd skutecznej – próby jej odzyskania. Ówczesny zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej „Piast”, w postaci prezesa Jacka Kludacza i wiceprezesa Marcina Miłosza, początkowo zamierzał uniemożliwić korzystanie ze świetlicy, dążąc do sprzedaży lokalu. Po zmianie władz koncepcja sprzedaży ostatecznie upadła, a lokal — miejmy nadzieję, że już docelowo — pełnić może swoją pierwotną funkcję. Jako jedyna z sześciu takich świetlic.
Koncept tworzenia i utrzymywania infrastruktury społecznej wspierającej rozwój lokalnych społeczności chwilowo (lub trwale) realizowany jest jedynie w 1/6. To i tak bardzo dużo — taka świetlica, mierząc miarą rynkowej ekonomii współczesnego „rynku mieszkań”, to zbytek, zbędny koszt, na który łożyć muszą wszyscy — a przecież niektórzy nie mają na to ochoty. Inne — także kosztowne — pomysły, realizowane są w stopniu jeszcze mniejszym: koncept posiadania współdzielonych pralni i suszarni podtrzymująutrzymują przy życiu jedynie ekstremalneych wrażeniań estetyczneych. Idea dbania o czystość wspólnych przestrzeni na pierwszy rzut oka porzucona została kilka dekad temu. Być może wtedy, kiedy zaprojektowane na parterach wieżowców dwupoziomowe mieszkania, przeznaczone dla opiekunów budynków, uwolnione zostały od barejowskiego odium i trafiły do ogólnej puli lokali zarządzanych przez spółdzielnię.

Gdy zabrakło infrastruktury wspierającej budowanie sąsiedzkich relacji i etatowych gospodarzy, zmniejszyło się bezpieczeństwo i jego poczucie. W cieniu lokatorskiej anonimowości i zarządczej niemocy funkcjonować zaczęły tak mroczne praktyki, jak te polegające na zatrudnianiu do prostych prac osób w kryzysie bezdomności — w zamian za kąt w komorze technicznej i kilkadziesiąt złotych miesięcznie.
Podążając za potrzebami mieszkańców, można bez większych zastrzeżeń przyjąć, że społeczny walor kompleksu zaprojektowanego przez Jadwigę Grabowską-Hawrylak — jako charakterystyczny desygnat zespołu — powinien podlegać ochronie w stopniu przynajmniej takim samym jak jego forma. W tym przypadku „ochrona” oznaczać musiałaby pełną rewaloryzację, odtworzenie społecznych przestrzeni i towarzyszących im rytuałów, które utrwalone są jedynie w projektach sprzed ponad pół wieku oraz pamięci autochtonów i autochtonek.
Tyle że rewaloryzacja infrastruktury społecznej wydaje się być działaniem nieskończenie bardziej skomplikowanym niż najbardziej nawet pieczołowita konserwacja betonowych prefabrykatów. Obejmować musi przecież działania legislacyjne, dopuszczać ingerencję w strukturę własnościową, a przede wszystkim zmierzyć się z konstruktami przez dziesięciolecia zakorzenianymi w zbiorowej wyobraźni. To zaś okazać się może szczególnie trudne. Oznaczać musi bowiem walkę z mechanizmem, który przecież pozwolił nam skojarzyć „działalność społeczno-wychowawczą dla stałego podnoszenia materialnego i kulturalnego poziomu życia i świadomości społecznej” z czymś złym, dobrym zaś określając „rynek mieszkaniowy”, mimo że deweloperzy niemal całkowicie wyparli z niego spółdzielców, dzięki czemu zamiast inwestować w kapitał społeczny, od lat stajemy się jedynie przedmiotem inwestycji.
Oddolne zajęcie jednej ze świetlic przy placu Grunwaldzkim 4 niech będzie jednak dowodem na to, że nie ma rzeczy niemożliwych.
Źródło:
- „Polski Manhattan bezdomnych. Ogrzewana nora za pracę w zsypach” – artykuł Krzysztofa Janosia
Tekst zrealizowany w ramach projektu „Osiedle dla klimatu – archiwum dziedzictwa materialnego Placu Grunwaldzkiego”, przedsięwzięcia współfinansowanego przez Unię Europejską w ramach Europejskiego Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności (NextGenerationEU) w ramach Krajowego Planu Odbudowy.

Те, чого не видно
Міхал Дуда
Коли влітку 2016 року Музей архітектури у Вроцлаві представив виставку «Patchwork. Architektura Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak» – першу повну монографічну виставку про творчість архітекторки – чотири з шести висоток на площі Грунвальдській все ще були приховані захисною сіткою, натягнутою на масивні риштування. Довгоочікувана реставрація культового твору Ядвіґи Грабовської-Хавриляк, особливо для мешканців мікрорайону, добігала кінця. Дві найближчі до Одри будівлі вже були відкриті. Перше враження, особливо з великої відстані, було приголомшливим. Вперше в історії – у відповідності (в принципі) з початковою концепцією – просторова структура плавно змодельованих збірних елементів була вражаюче білою.
При більш уважному розгляді вже не було нічого обнадійливого: під білою штукатуркою зникла не лише початкова текстура бетону, але й керамічне облицювання ніш, яке додатково було вкрите шаром ізоляційного матеріалу. А разом з ними – колись розбірлива шарувата структура фасаду, тобто майже все, що свідчило про пластичну виразність усього об’єкту. Видимими залишилися звивисті лиштви, які тепер, об’єднані штукатуркою, позбулися ритму елементів, зіставлених у різних конфігураціях, створюючи враження скульптурного моноліту.
Однак важко заплющити очі на думку мешканок і мешканців Вроцлава і самих мешканок і мешканців: вибілений і вирівняний комплекс, в очах перехожих, значно піднявся – від нього більше не тхне брудом і сірістю, що асоціюється з занехаяним ПНР, а квартири стали теплішими і безумовно, більш економними. Справа не піддавалася чіткій оцінці, хоча, враховуючи статус об’єкту і спектр доступних варіантів, можна припустити, що з точки зору збереження, реконструкція веж була наполовину успішною.

Реконструкція зазначеного комплексу ще далека від завершення. Тим часом платформу-плато, навколо якої – згідно з початковою концепцією – було організовано сучасне міське середовище: з торговими та сервісними павільйонами, закладами громадського харчування та всім необхідним для міських умов, було знесено і зведено з нуля.
На оновлення чекають павільйони, гаражі, автостоянки, елементи невидимої інфраструктури. Зелені зони та простори між будівлями потребують впорядкування. Новим орієнтиром стануть вже не вежі, відреставровані майже десять років тому. Ним стане колишній павільйон ресторану, відреставрований за проектом студії „Arch_it” Пьотра Зибури з ініціативи його власників, Аліції та Мауриція Продеус. Відомий під назвою „Fandom” павільйон знову наповниться життям – нові функції знову приваблюватимуть мешканців і мешканок, а збережений архітектурний екстер’єр зі значними інтелектуальними та фінансовими зусиллями був підданий обробці, знайомій з репертуару консерваторів пам’яток – збірні бетонні елементи були ретельно очищені, зберігши первісний колір, текстури та багато початкових недоліків.
Водночас, у тіні капітальної реконструкції комплексу на площі Грунвальдській триває інший процес. Він дозволяє перенести центр ваги в дискусії про пам’ятки повоєнної архітектури з формальних якостей на соціальні та функціональні цінності, які у випадку цього комплексу видаються не менш важливими, ніж композиція фасаду. У прибудовах над житловими поверхами всіх багатоповерхівок вроцлавського Мангеттена [Manhattan] – згідно з початковим проектом – містилися приміщення „соціального призначення для ігор молодших і старших дітей – з терасами, пісочницями та ігровим обладнанням”, які також використовувалися „для потреб мешканців будинку для проведення зустрічей, а в певний час як адміністративні приміщення” (технічний опис проекту в „Будівельному архіві міста Вроцлава” (Archiwum Budowlanym Miasta Wrocławia)).
Інтеграційні сусідські простори, хоча і були реалізовані в економній версії – без початково запланованих пісочниць та дитячих майданчиків на дахах, – успішно виконували своє первинне призначення аж до 80-х років XX сторіччя. У наступні роки їхня доступність була обмежена керуючою стороною. Деякі з місць, переважно в 90-х роках XX ст., були продані або здані в оренду і перетворені на приватні квартири та мистецькі студії. Чергова спроба продати одну з кімнат загального користування, розташовану у багатоповерхівці на plac Grunwaldzki 4 – у 2019 році викликала безпрецедентний спротив мешканців і мешканок, а також поки що успішну спробу її повернення. Тодішнє керівництво житлово-будівельної асоціації (Spółdzielna Mieszkaniowa) „Piast”, в особі президента Яцка Клюдача та віце- президента Марціна Мілоша, спочатку мало намір унеможливити користування спільною кімнатою, прагнучи продати приміщення. Після зміни влади ідея продажу приміщення остаточно провалилася, тепер, сподіваюся, воно зможе виконувати свою початкову функцію, як і було задумано. Як один з шести подібних денних центрів.

Концепція створення та утримання соціальної інфраструктури для підтримки розвитку місцевих громад тимчасово (або постійно) реалізована лише на 1/6. Проте це все одно багато – подібний простір, з точки зору ринкової економіки сьогоднішнього „ринку нерухомості”, є зайвим, непотрібними витратами, за які всі повинні платити – і все ж деякі люди не мають бажання це робити. Інші – також дороговартісні – ідеї реалізуються ще меншою мірою: концепція спільних пралень і сушильних приміщень тримається лише на надмірній естетичній чутливості. Від ідеї дбати про чистоту спільних на перший погляд просторів відмовилися ще кілька десятиліть тому. Можливо, тоді, коли запроектовані на перших поверхах багатоповерхівок двоповерхові квартири, призначені для доглядачів будинків, звільнилися від бареївського одіуму і потрапили до загального резерву приміщень, якими опікується кооператив.
Коли не вистачало інфраструктури, яка б підтримувала побудову добросусідських відносин та повноцінних орендодавців, безпека та її сенс зменшувалися. У тіні анонімності орендарів та управлінського безсилля почали діяти темні практики, такі як працевлаштування людей у кризі бездомності на просту роботу – в обмін на куток у технічній камері та кілька десятків злотих на місяць.
Беручи до уваги потреби мешканців, можна без особливих застережень припустити, що соціальна цінність комплексу, спроектованого Ядвіґою Грабовською-Хавриляк – як характерна ознака ансамблю – повинна бути захищена принаймні в тій же мірі, що і його форма. У цьому випадку „захист” мав би означати повну ревалоризацію, відтворення соціальних просторів і супутніх ритуалів, які збереглися лише в проектах понад півстолітньої давнини та в пам’яті тутешніх жителів і мешканок.
Тільки от ревіталізація соціальної інфраструктури видається нескінченно складнішою справою, ніж навіть найретельніша консервація збірного залізобетону. Адже вона має включати законодавчі дії, допускати втручання в структуру власності і, перш за все, протистояти конструкціям, які десятиліттями вкорінювалися в колективній уяві. To zaś okazać się może szczególnie trudne. У свою чергу, це може виявитися особливо складним завданням. Оскільки потрібно боротися з механізмом, який, зрештою, дозволив нам асоціювати „соціально-виховну діяльність з метою постійного підвищення матеріального і культурного рівня життя та суспільної свідомості” з чимось поганим, а „ринок нерухомості” – з чимось хорошим, незважаючи на те, що забудовники майже повністю витіснили з нього кооперативи, так що замість того, щоб інвестувати в соціальний капітал, ми роками ставали лише об’єктом для інвестицій.
Проте, доказом того, що немає нічого неможливого, нехай буде існування однієї загальної кімнати на plac Grunwaldzki 4.
Джерело:
- „Polski Manhattan bezdomnych. Ogrzewana nora za pracę w zsypach” – стаття Кшиштофа Яношя
Текст підготовлено в рамках проекту „Osiedle dla klimatu – archiwum dziedzictwa materialnego Placu Grunwaldzkiego”, що співфінансується Європейським Союзом в рамках Європейського інструменту реконструкції та підвищення стійкості (NextGenerationEU) в контексті „Державного плану відбудови” (Krajowy Plan Odbudowy).

